August 20, 2026

Nocna sesja motocyklowa w Gdyni | Od Sea Towers po Chylonię

Nocna sesja motocyklowa w Gdyni. Od Sea Towers po Chylonię

Nie każda sesja fotograficzna przebiega dokładnie według planu. I chyba właśnie dlatego te najbardziej nieprzewidywalne zapamiętuje się najlepiej. Tym razem naszym tematem były motocykle, a plan był pozornie prosty: rozpocząć zdjęcia jeszcze przy zachodzącym słońcu w centrum Gdyni, wykorzystać miejską architekturę, a później przenieść się na Chylonię i zakończyć sesję nocnymi kadrami. W praktyce wyszło trochę inaczej i zdecydowanie ciekawiej.

Początek sesji przy Sea Towers w Gdyni

Zaczęliśmy w centrum Gdyni, w okolicy Sea Tower. Chcieliśmy wykorzystać ostatnie światło dnia i połączyć sportowy charakter motocykla z nowoczesną, surową architekturą miasta. Wieżowce, beton, szkło, szeroki kąt i motocykl na pierwszym planie stworzyły dokładnie taki klimat, jakiego szukaliśmy. Przy tego typu fotografii bardzo lubimy pokazywać nie tylko sam pojazd. Ważne jest dla nas również otoczenie. Motocykl powinien być częścią kadru i historii, a nie po prostu przedmiotem ustawionym przypadkowo przed aparatem. Dlatego już pierwsze zdjęcia miały mocno miejski charakter.

Gdynia spisała się tutaj idealnie.


Fotografia motocyklowa to nie tylko pozowane zdjęcia

Od początku wiedzieliśmy też, że nie chcemy zrobić wyłącznie klasycznej sesji motocykla stojącego w miejscu. Interesowały nas detale, kierowcy, sprzęt, światło reflektorów, ruch oraz momenty pomiędzy kolejnymi ustawieniami. Czasami najlepszy kadr pojawia się właśnie wtedy, gdy teoretycznie jeszcze „nie robimy zdjęcia”.

W fotografii motocyklowej ogromną część klimatu budują detale: kask, rękawice, kombinezon, światło odbijające się od lakieru czy charakterystyczna linia motocykla.

Takie ciasne kadry bardzo dobrze uzupełniają szerokie zdjęcia i sprawiają, że cała seria zaczyna wyglądać bardziej jak opowieść niż zbiór pojedynczych fotografii.

Z Gdyni Centrum na Chylonię. I tutaj plan trochę się posypał

Po zdjęciach w centrum ruszyliśmy w stronę Chyloni. Jednym z głównych punktów sesji miał być most, na którym planowaliśmy zrobić nocne fotografie motocykli wykorzystujące symetrię konstrukcji, światła miasta oraz perspektywę drogi. Brzmiało świetnie. Był tylko jeden mały problem - ruch na ulicy, I to zdecydowanie większy, niż zakładaliśmy. Przez blisko dwie godziny próbowaliśmy złapać moment pozwalający spokojnie zbudować interesujący kadr. Samochody pojawiały się praktycznie cały czas i skutecznie rozwalały kolejne pomysły. Można było oczywiście zrobić cokolwiek i uznać temat za zamknięty ale skoro już mieliśmy w głowie konkretny obraz, nie chcieliśmy wracać z jego przeciętną wersją. Most musiał chwilę poczekać.

Plan B: nocna stacja benzynowa

Skoro miasto nie chciało jeszcze współpracować, zmieniliśmy lokalizację. Pojechaliśmy na pobliską stację benzynową i tam spędziliśmy kolejne mniej więcej dwie godziny. Właśnie wtedy sesja zaczęła nabierać zupełnie innego charakteru. Po zmroku można dużo mocniej pracować światłem. Oświetlenie stacji, lampy motocykli, odbicia w wizjerach i lakierze zaczęły tworzyć klimat, którego za dnia zwyczajnie nie dałoby się uzyskać. Przy czerwonym motocyklu poszliśmy w bardziej agresywne, kontrastowe kadry. Ciemne tło praktycznie zniknęło, dzięki czemu motocykl, kierowca i charakterystyczne światła zaczęły grać pierwsze skrzypce.

Nie wszystkie fotografie muszą też idealnie pokazywać cały motocykl. Czasami zdecydowanie ciekawsze jest podejście bliżej, wpuszczenie czegoś w pierwszy plan i zbudowanie fotografii bardziej przypominającej kadr z filmu niż klasyczne zdjęcie pojazdu. Właśnie dlatego podczas tej sesji powstało sporo zdjęć wykorzystujących małą głębię ostrości, nieostry pierwszy plan oraz mocne punkty światła.

23:00. Wracamy na most

Po kilku godzinach fotografowania sytuacja na drodze w końcu zaczęła wyglądać tak, jak chcieliśmy. Było około 23:00, kiedy postanowiliśmy wrócić na most na Chyloni. Tym razem ruch był zdecydowanie mniejszy. Można było spokojniej ustawić motocykle, znaleźć odpowiednią perspektywę i wykorzystać konstrukcję mostu jako naturalną ramę dla zdjęcia i dokładnie na ten moment czekaliśmy od początku. Niebieskie elementy konstrukcji mostu, światła motocykli, czarne nocne niebo i dwie maszyny ustawione na środku drogi stworzyły obraz, którego dwie godziny wcześniej po prostu nie byliśmy w stanie zrobić. Czasami fotografia wygląda właśnie tak. Nie chodzi o to, żeby za wszelką cenę zrobić zdjęcie. Chodzi o to, żeby poczekać, aż będzie można zrobić właściwe zdjęcie.

Kadr, dla którego warto było czekać

Na zakończenie został jeszcze jeden pomysł. Motocykl centralnie ustawiony na drodze, mocne światło przedniej lampy, konstrukcja mostu zamykająca kadr i kierowca stojący nad maszyną. To jedno z tych zdjęć, które wyglądają stosunkowo prosto, ale potrzebują właściwego miejsca, światła i przede wszystkim odpowiedniego momentu. Gdybyśmy odpuścili most podczas pierwszego podejścia, ten kadr nigdy by nie powstał. A finalnie właśnie nocna część sesji została jedną z naszych ulubionych.

Sesja motocyklowa w Gdyni po naszemu

Ta sesja była świetnym przykładem tego, dlaczego tak lubimy fotografię motoryzacyjną. Nie ma tutaj jednego schematu. Możemy zacząć od szerokiego kadru pomiędzy wieżowcami w centrum Gdyni, kilka godzin później robić portrety na stacji benzynowej, a przed północą leżeć praktycznie na środku pustej drogi, szukając odpowiedniej perspektywy motocykla. Każda lokalizacja daje coś innego. Każde światło zmienia charakter maszyny. A czasami najlepsze zdjęcia powstają właśnie wtedy, gdy pierwotny plan kompletnie przestaje działać.